czwartek, 21 maja 2015

Nawyki, które muszę w sobie zmienić (WB4)

Dziś kolejny wpis przygotowany na wyzwanie blogowe Uli. Każdy z nas ma nawyki, które w pewien sposób irytują lub są przez nas niechciane.
Jak to jest u mnie? Często łapię się na czymś i karce w duchu. Część pewnie jest nawet na tyle utajona, że ja ich nie dostrzegam ;)

Jest taki jeden. Bardzo uciążliwy dla domowników (czytaj: mąż). Jestem strasznie czepialska. Jak coś poustawiam tak ma być i niech ręka Boska broni tego kto to ruszy. Wara! Dotyczy to nawet tak niepozornych spraw jak przekrzywiony koszyk z pieczywem, nie odłożony pilot na miejsce. Strasznie mnie ten widok irytuje. Okropnie!
Nie mówię już o pozostawionym papierku czy nie powieszonej na odpowiednie miejsce torby czy ręcznika... Można chyba rzec, że jestem pedantyczna. Może nie we wszystkim bo i niechlujem też trochę jestem ;) 
Jeśli chodzi o sprzątanie to pedantką jestem. Zawszę poprawiam po mężu gdy ten sprząta - choć staram się nad tym panować by nie było mu przykro. Sama na siebie kręcę bata. Ileż można wszystko po wszystkich poprawiać? Mój syn będzie miał ze mną ciężko... Oj tak.

                  Porządek – Ty nawet skarpet nie posortujesz

Chciałabym ten nawyk zmienić. Nie wiem jednak czy mi się uda...
Przedstawiam tylko jeden bo zdecydowanie jest najgorszy i najbardziej uciążliwy.



Wpis powstał w ramach majowego wyzwania blogowego Uli - 5 dni do lepszego bloga.



                                          



11 komentarzy:

  1. Ojej to faktycznie ciężkie życie - ale pewnie z wiekiem troszkę przejdzie i wybierzesz luzik hihi - a synem się nie przejmuj, moi nauczyli mnie "kochać" rozrzucone ubrania, które są na potem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż tak robi i jakoś irytuję mnie to coraz bardziej. Jestem w stanie to zrozumieć na chwilę Ale jeśli trwa to ponad dzień po prostu tracę panowanie i jak wichura biegam i układam.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. ech, czepialska też jestem niestety... tyle, że nie idzie to w parze z porządkiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem aż do przesady czepialska. Nie potrafię tego w sobie zwalczyć... Ah...

      Usuń
  3. Ja jestem czepialska tylko w czasie PMS :D W parze ze sprzątaniem nie idzie to zbytnio, ale za to w parze z "zostaw, zrobię to lepiej" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ohoho, to masz ciekawie ;) nie powiem, mam podobnie ale chyba jednak w mniejszym wymiarze. Mieszkam od 0,5 roku ze swoim chłopakiem i pierwsze co zrobiłam, to nauczyłam go odwieszać "prawidłowo" ściereczkę kuchenną. Teraz jesteśmy na etapie przysuwania krzesła do stołu ;) Pedantyzm z jednej strony jest fajny i lubię go u siebie, ale z drugiej może uprzykrzyć życie innym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem chyba aż nazbyt zagorzała w tym. Musi być po mojemu i koniec ;)

      Usuń
  5. Kurcze a ja walczę sama ze sobą, by nie zwariować i nie dać się perfekcji :)
    Ale czy mi się uda?...hi, hi
    Pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Możemy podać sobie ręce bo ja jestem tak samo czepialska...

    OdpowiedzUsuń
  7. No bo mężowie nigdy nie odkładają rzeczy odpowiednio i na swoje miejsce.. ;))))
    Fajnie ze do Ciebie trafiłam, bo szydekowe maniaczki muszą trzymać sie razem ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki ;) A z tymi mężami to chyba racja, więc nie mam się co przejmować ;)))

      Usuń