czwartek, 28 maja 2015

Małe co nieco ;)

Dość długo mnie tu nie było. Z jakiś tydzień? A robótek nie było chyba ze dwa...

Dziergam coś większego na zamówienie i duużo siedzę w ogrodzie. To w warzywniaku tu znów kwiaty przesadzam ;) W wolnej chwili jednak wydziergałam coś małego i mogę wam dziś pokazać owo małe coś :)




Chciałam dodać trochę koloru swoim wpisom i popracować na bardziej wiosennych barwach. Wydziergałam girlandę z kolorowych serduszek. Co wy na to? Takie są skromne tego efekty:




Oczywiście musiało powstać także coś praktycznego. Mały koszyczek do powieszenia za ucho na różne 'przydasie' (np. do łazienki).



Całej sesji towarzyszył zając już wcześniej wydziergany. On i jego koledzy gościli w tym poście.
A tak prezentował się w koszu:




Mała zabawa i powstały na prędce dwa tryptyki:



Malutko stworzyłam i na dziś tylko tyle ode mnie.

Jeszcze tylko się pochwalę, że moja torba szydełkowa wygrała w art-piaskownicy wyzwanie GDT - KOLORY ;)

oto ona:

Dziękuję, że mnie odwiedzacie.
Pozdrowionka ;) i buziaki ;* ;*

czwartek, 21 maja 2015

Nawyki, które muszę w sobie zmienić (WB4)

Dziś kolejny wpis przygotowany na wyzwanie blogowe Uli. Każdy z nas ma nawyki, które w pewien sposób irytują lub są przez nas niechciane.
Jak to jest u mnie? Często łapię się na czymś i karce w duchu. Część pewnie jest nawet na tyle utajona, że ja ich nie dostrzegam ;)

Jest taki jeden. Bardzo uciążliwy dla domowników (czytaj: mąż). Jestem strasznie czepialska. Jak coś poustawiam tak ma być i niech ręka Boska broni tego kto to ruszy. Wara! Dotyczy to nawet tak niepozornych spraw jak przekrzywiony koszyk z pieczywem, nie odłożony pilot na miejsce. Strasznie mnie ten widok irytuje. Okropnie!
Nie mówię już o pozostawionym papierku czy nie powieszonej na odpowiednie miejsce torby czy ręcznika... Można chyba rzec, że jestem pedantyczna. Może nie we wszystkim bo i niechlujem też trochę jestem ;) 
Jeśli chodzi o sprzątanie to pedantką jestem. Zawszę poprawiam po mężu gdy ten sprząta - choć staram się nad tym panować by nie było mu przykro. Sama na siebie kręcę bata. Ileż można wszystko po wszystkich poprawiać? Mój syn będzie miał ze mną ciężko... Oj tak.

                  Porządek – Ty nawet skarpet nie posortujesz

Chciałabym ten nawyk zmienić. Nie wiem jednak czy mi się uda...
Przedstawiam tylko jeden bo zdecydowanie jest najgorszy i najbardziej uciążliwy.



Wpis powstał w ramach majowego wyzwania blogowego Uli - 5 dni do lepszego bloga.



                                          



środa, 20 maja 2015

Szczęście... (WB3)

Nie będę oryginalna. Szczęściem dla mnie jak i większości z was jest dziecko, rodzina. Ten prawdziwy dom.
"Bo dom to nie miejsce lecz stan..."
Cytat genialny. Pochodzi z jednej z piosenek zespołu Hey. Bardzo prawdziwy.

Jak wygląda moje szczęście na zdjęciu? nie zaskoczę nikogo bo jest nim mój Syn ;)




Szczęściem jest dla mnie również spełnienie. Spełniać mogę się na wiele sposobów. Jako matka, kucharka etc. - codziennie. W sumie lubię upichcić jakieś danie ale tylko od czasu do czasu. Bardziej lubuję się w słodkościach, póki co na zimno bo piekarnika u nas brak. Bardzo cieszą mnie małe rzeczy jak dekorowanie mieszkania. Być może w niedługim czasie przeprowadzimy się już do nowego już naprawdę własnego ;) drżę z ekscytacji i w głowie mam już plan na większość metrów ;))
Szczęściem jest dla mnie ogród, który swymi rękoma pielęgnuję (aktualnie brak zdjęć).
Wreszcie szczęściem jest widok bliskich, którzy są szczęśliwi. 
Widok zadowolonych osób obdarowanych moim rękodziełem.
;)



Wpis powstał w ramach majowego wyzwania blogowego Uli - 5 dni do lepszego bloga.


                                

wtorek, 19 maja 2015

Tego chciałabym nauczyć się … (WB2)

Jaką umiejętność chciałabym posiąść? W pierwszej chwili nasuwa mi się maszyna. Od dłuższego czasu wzdycham nad maszynami do szycia i nie pogniewałabym się gdyby ktoś z bliskich mi ją podarował (wreszcie!). Choć z drugiej strony muszę przyznać, że boję się takiego wydatku. Mogę przecież okazać się totalną niezdarą i nie uszyję nic... Przeraża mnie obsługa tej machiny - do tej pory szyję wyłącznie ręcznie. 
Pragnienie to jest bardzo przyziemne. Potrzebne do realizacji siebie na co dzień - a raczej dla moich nie spokojnych rąk ;)

Coś jeszcze, w sumie odkąd pamiętam chciałabym zrobić. Jest to w pewnym sensie umiejętność lecz ja traktuje je jak marzenie. Wielkie marzenie, które bardzo siedzi mi w głowie. 
Otóż najbardziej chciałabym skoczyć ze spadochronem! Z samolotu! Szybować między chmurami i poczuć te niesamowitą adrenalinę. I na sam koniec leciutko opaść w dół podziwiając krajobraz. Koniec końców boleśnie zderzyć się z podłożem ;)

  Skok spadochronowy w tandemie  Warszawa

Nie jest to łatwe do realizacji. Całe to przygotowanie i koszty... Przeraża mnie. Lecz chciałabym ;)) Niewyobrażalnie mocno chciałabym!

Albo choć polecieć balonem na pocieszenie... Bo balony też są piękne same w sobie ;)

                                      zdjęcie, balony, inspiracja, widok, zachód, pustynia, niebo
Coś mnie w górę niesamowicie ciągnie. Kto wie, może w poprzednim wcieleniu byłam ptaszkiem. I to nie byle jakim tylko wysoko szybującym ;)

Wpis powstał w ramach majowego wyzwania blogowego Uli - 5 dni do lepszego bloga.

                                           

poniedziałek, 18 maja 2015

Idealny przepis na... połączenie sportu i macierzyństwa (WB I)

Jaki jest mój? Wycieczki rowerowe to guru!
Moje dziecko wręcz uwielbia jazdę rowerem. Tak w sumie to nie dosłownie, ponieważ siedzi on w foteliku a mama pedałuję oraz obwozi po łąkach i lasach ;)

Syn mój do tego stopnia lubi ten sposób spędzania czasu, że sam pokazuję na kask (nie mówi jeszcze) i rower, płacze i błaga mamę by ruszyła dupsko. Gdy już jedziemy głośno się śmieję i niejednokrotnie zasypia a dziury na polnych drogach mu nie przeszkadzają lecz kołyszą do snu. Co istotne nie lubi on krótkich wycieczek. Wręcz przeciwnie - ok. 30 minut to minimum.

Mój syn stał się swoistym motywatorem. Często gdyby nie jego chęć na jazdę rowerem spędziłabym popołudnie w domu nieaktywnie. Cieszy mnie to, ponieważ ważna dla mnie jest aktywność fizyczna. Pragnę jak najdłużej pozostać sprawna a on mi pomaga tę sprawność wyćwiczyć.

Znaleźliśmy sport, który możemy wykonywać razem z dzieckiem. Myślę, że po części ta fascynacja mojego syna rowerami wzięła się z obserwacji swojego taty ;) Mąż mój do pracy prawie zawsze jeździ rowerem. Niedzielę często spędzamy właśnie w ten sposób - na rodzinnej wycieczce ;)) 





Sądzę, iż wiele sportów można wykonywać z potomstwem. Choćby basen, spacery, biegi z wózkiem przed nosem ;)
Zależy kto co lubi, my akurat lubimy rowery. A wy?

Znajdź sport, który sprawia ci przyjemność i uprawiaj go z dzieckiem. Będziecie mieli z tego mega frajdę. ;))


Wpis powstał na wyzwanie:

Wyzwanie-blogowe_baner_300
Dzień 1: idealny przepis na...


p.s. Moje dziecko ma niecałe 2 lata. Gdzieś tak od 1,5 roku regularnie jeździmy. Jeśli też chcecie jeździć pamiętajcie tylko o foteliku z atestem i o kaskach na głowy. Bezpieczeństwo to podstawa! 





piątek, 15 maja 2015

Bukiet - na krótko ;)

Porwałam się kolejny raz na coś nowego. Nie potrafię chyba tworzyć wciąż tego samego, choćbym chciała.
Niespokojnym duchem jestem...
Mam plan a za moment wpadnie do głowy pomysł, który natychmiast domaga się realizacji.

Tak było tym razem. Miałam dziergać na spokojnie. Dokończyć projekt dla męża oraz pled dla syna, który długo się już dzierga. 
Nagle na kilka dni przed pewną uroczystością wpadłam na coś w pewnym sensie związanego z moim wykształceniem i pasją również.

Nie wspomniałam wam chyba jeszcze, że jestem wyuczonym florystą? Tak, tą osobą od układania bukietów, wiązanek - szeroko pojętych kompozycji florystycznych.

Tak więc 'genialnie' wpadłam na pomysł aby zrobić bukiet w prezencie. I to nie byle jaki bukiet bo bukiet szydełkowy.
Idea sama w sobie zła nie jest. Ale  jak go wykonać? Jaka kolorystyka, jakie kwiaty wydziergać i co najważniejsze jak te pojedyncze kwiatki połączyć w spójną całość? Pytań miałam całą masę. Zaczęłam szukać inspiracji. Znalazłam tylko jeden bukiet na daWandzie. W zasadzie kilka bukietów wykonanych przez jedną panią. Cena mnie zmroziła...

Następnego dnia postanowiłam jednak zacząć dziergać po swojemu. Wydziergałam 13 kwiatków, które następnie ułożyłam w 'wiązankę'. 

Jaki efekt oceńcie sami. Dziś zdjęcia zrobione na szybciutko rano przed pracą. Postaram się zrobić jeszcze sesyjkę z bukietem :) 
Na ile go wycenicie? Jak myślicie na jaką okazję go stworzyłam? zgadujcie ;)





Jest też wykończenie od spodu. Co prawda całej rączki nie ozdobiłam bo stwierdziłam, iż nie jest one konieczne a po za tym nie bardzo miałam czym ;)




Myślę, że tak wystarczy. Chyba najgorzej nie jest.
Zbliżenie na kwiatki - koniecznie:





Finalnie widok z góry:



Zjawię się tu prawdopodobnie dopiero po weekendzie. Tymczasem udanego wypoczynku dla was i lepszej pogody. Słonecznej!

Pa, pa
Anio. 

niedziela, 10 maja 2015

Spersonalizowany prezent urodzinowy ;)

Hej, hej!
Jak wam minął weekend? Pogoda dopisała?
U mnie było ładnie choć dziś już powiało i chyba ucho mi przewiało :(

Wczoraj dokończyłam a dziś wręczyłam mały prezencik ręcznie wykonany.
W kolorach określonych przez obdarowaną: miały być milkowe. Ja osobiście bardzo lubię słodycze milka więc z chęcią wydziergałam proporczyki z imieniem fioletowo-białe.





Zdjęcia troszkę niewyraźne chyba przez zbyt ostre światło...




Taka sobie girlanda na zamówienie powstała.
Dziś tylko tyle, króciutko...

Pa, pa ;*



czwartek, 7 maja 2015

Na wyzwanie!

Otóż kolejny raz popełniłam coś całkiem nowego i jak to w moim zwyczaju bez wzoru. ;)

Mieliście kiedyś tak, że pierw kupiliście materiał (w tym wypadku włóczkę) a dopiero potem zastanawialiście się co by tu z tego wymodzić? Ja właśnie tak miałam tym razem.
Zakupiłam cztery kolory jednego rodzaju włóczki zupełnie nie mając na nie koncepcji. Pomysł przyszedł sam - tak jak oczekiwałam. :)

Chcecie wiedzieć co to takiego? Szczerze mówiąc nie jestem pewna co do efektu... Czy jest sens tworzenia takich siatek czy raczej odeszły już one do lamusa?
Proszę was o opinie. Nie ukrywajcie krytyki jeśli takowa się nasuwa.

Nie przedłużam już i przedstawiam siatko-torbę wykonaną na szydełku:







Komplet powstał na wyzwanie art-piaskownicy.



W sumie pierwsza powstała sówka a siatka do kompletu ;) Na ogół jest odwrotnie ale ja też odwrotna ;)))
Troszkę mało białego, wiem. Mam jednak nadzieję, że mimo to nada się do konkursu.

Tak wygląda wypełniona 'moją' zawartością - zmieściło się 9 włóczek.




A tu napakowana przez syna:





Dziękuję bardzo, że mnie odwiedzacie i pozostawiacie tak miłe komentarze. Jest to dla mnie ogromnie ważne.

Robi się coraz cieplej - w końcu. 
Jak spędzacie ten czas? A może u was pogoda kaprysi? Piszcie!



Anio.


p.s.
zapomniałam wspomnieć, że zainspirowała mnie ta torba http://kotburykot.blogspot.com/2015/04/zota.html. Co prawda moja nawet w połowie nie jest tak piękna jak Ani z bloga kotbury ;)
Pozdrawiam