czwartek, 26 lutego 2015

Samochodzik i...

Kłopoty z aparatem co prawda jeszcze nie zażegnane ale odkryłam, że jakieś tam zdjęcia można i moim telefonem zrobić. Tylko właśnie jakie? Bardzo cienkie...
Przyznam, że przez ten tydzień wcale nie zrobiłam za wiele. Chciało by się mieć tego o wiele więcej do pokazania. Ale cóż, zabrałam się za dwa duże projekty na raz to i mam takie a nie inne efekty.
Obliczyłam sobie, że na pled dla mojego syna potrzebuję około 250 kwadratów. Trochę przeraziła mnie ta liczba bo aktualnie mam zrobione jedynie te końcówkę (niecałe 50). Duży projekt to dużo czasu, muszę się z tym pogodzić.




Póki co, tak wygląda produkcja. Marnie ,wiem...
Jeszcze miesiąc i drugie tyle wydziergam ;) a kocyk powstanie... ho, ho, ho. Jeszcze trochę.

Prawdę mówiąc nudzi mnie robienie cały czas tego samego więc postanowiłam siebie sprawdzić. 
Ze względu na to, iż mój syn uwielbia samochodziki (brum, brumm) chciałam spróbować zrobić mu taki mięciutki. Postawiłam sobie zadanie, zrealizowałam je a tak przedstawiają się wyniki mojej pracy:





 Mój mąż by powiedział: pięć tysięcy zdjęć tego samego :) Ale co tam zaszalejemy :D



W końcowej fazie poprawiłam światła (te żółte plamy) by tak nie odstawały. Także koła mocniej przymocowałam bo synka trochę denerwowało to, że odstają. Robiłam to wczoraj wieczorem i nie pstryknełam zdjęć po tuningu ;)
Nitkę u góry zostawiłam bo zastanawiam się czy nie zrobić z niego zawieszki... Choć małe rączki porwały go do jeżdżenia po podłodze i prawdopodobnie juz tak zostanie. 

Powstało jeszcze kilka mini projektów. Dość przyjemnie i sprawnie się je dzierga. Z serduszek zrobiłam kilka ozdób do mieszkania.


 Mam świadomość jakości tego zdjęcia lecz nie mam innych.
 Aparat zrobi jedno zdjęcie i się wyłącza. Zgroza...

 Jestem pewna, że robiłam jeszcze zdjęcia już wiszących na miejscu docelowym ale tajemniczo zanikły.
Inna kolorystyka i wzór:






 Niezaaranżowane (jeszcze) serducha:





Kilka luźnych ujęć tego co się dzieję po między włóczkami i szydełkiem a moimi łapkami. Choćby te nieszczęsne kwadraty mini ta pled maxi.



 Tak, tak. W tle mój czasowo 'chory' aparat.

Tym się żegnam. Najprawdopodobniej w kolejnym poście da się poczuć powiew wiosny. Bo tęskno mi za nią, za ciepełkiem i wygrzewaniem się w ciepłych promieniach.


Pa, pa
Anio








środa, 18 lutego 2015

W biegu...

Dzisiaj szybciutko bo i nie mam specjalnie się czym pochwalić. Nie to, że nic nie robiłam. Oczywiście, że coś tam modziłam. Co prawda mniej trochę... Chorubsko mnie chyba bierze i mięśnie bolą.
Największym wrogiem zaś stał się mój aparat, odmawia mi posłuszeństwa. Charakterna sztuka. Kupie mu tylko nowe akumulatory i znów będziemy współpracować. ;)
Tymczasem kilka zdjęć, które jeszcze udało mi się pstryknąć.

Dla mojego męża z okazji walentynek wydziergałam serduszko. Mały ale szczery upominek.



Już zawieszony na girlandzie znajdującej się nad biurkiem męża: 



Nie do wiary ale ściana w rzeczywistości jest coś bliska beżu a nie szara...
Mam jeszcze pozostałości ze świąt w postaci gwiazdek z drewnianych klamerek. Będę musiała je w końcu ściągnąć...




Dokończyłam koszyk z poprzedniego posta. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia a teraz jest już za późno bo koszyk powędrował do innych rąk. Dla przypomnienia jak wyglądał przed skończeniem wstawię zdjęcie poniżej. Dodałam jeszcze u góry tej beżowej włóczki widocznej na zdjęciu.


Dla siebie zrobiłam mini koszyczek z pokrywką na patyczki kosmetyczne do łazienki.



Zdjęcia robione dziś rano po ciemku trochę odbiegają od rzeczywistości.

Na koniec coś nad czym aktualnie wysiaduje. Zamówiłam włóczki i wyczekuje na przesyłkę. Moje gapiostwo sprawiło, że będę czekać ze dwa, trzy dni dłużej. W tym czasie z tego co mam dziergam sobie takie coś:





Nie będzie mnie tu przez najbliższy czas. Z pewnością do końca tygodnia dlatego też ten post trochę naciągany. Obiecałam sobie, że raz w tygodniu będę wstawiała posta. Głupie to takie i chyba z tego zrezygnuję... Bo jeśli nie ma się nic wartego podzielenia się z kimś to po co ?
Zobaczymy. Może po prostu zmobilizuję się do większej aktywności i współpracy z aparatem...

Tymczasem znikam i pozdrawiam :)

Anio..


czwartek, 12 lutego 2015

Popłynełam (a raczej poleciałam ;))

Hej,
nadal pracuję nad pewnym projektem lecz jakoś nie idzie mi i szukam sobie innych zajęć. Dotychczasowe dokonania przedstawiają się następująco:



Chyba widać już co z tego będzie.
Z kubkiem czegoś ciepłego, w tym przypadku kawy tworzy się przyjemniej. Coś dla podniebienia i dla ducha jak to się mówi...



Na razie jestem w martwym punkcie. Podobnie się ma kocyk dla mojego syna. Dorobiłam może jeden kwadrat. Jakoś ostatnio nie mam do tego głowy czy weny... Czasem tak bywa, że inne sprawy zaprzątają głowę.

W moim przypadku głowę całkowicie wypełniły mi pewne okrągłe kształty. Kolorowe i unoszące się w powietrzu marzenia... Od zawsze byłam pod ich urokiem. Nie wiem czy tylko ja tak mam? Uwielbiam ich widok choć tak często nie namacalny. ech...

Balony, bo o nich mowa są piękne!


Zamarzyłam o miniaturowych w pokoju mojego dziecka. Bezpośrednio zainspirowały mnie takie projekty:

hot air balloons

źródło tu

Początkowo chciałam zrobić papierowe, lecz nie byłam przekonana co do ich trwałości.
W końcu finalnie zainspirowała mnie http://madeleinehandmade.blogspot.com/ i jej baloniki. Cudne są ;)
Ja natomiast z szydełkiem w dłoni stworzyłam po swojemu coś swojego :)

Przedstawiam mini balony mojego wykonania.
Powstał pierwszy i strasznie się nad nim rozczuliłam. Podoba mi się nie będę ukrywać.
Oto on:




Będzie ich więcej. Póki co zrobiłam jeszcze w kolorach wybranych przez męża:


Co prawda aż taki malutkie to one nie są bo mierzą około 15 cm długości. Lecz biorąc pod uwagę rzeczywiste rozmiary... to wypadają jak miniaturki.

Ja tymczasem lecę do zajęć i myślami do opracowywania nowej kolorystyki. hi, hi :) 

Lecę, lecę.
buźka









Anio..

wtorek, 10 lutego 2015

W temacie bucików i dzieci...

Weekend minął mi intensywnie. Ledwie zdążyłam z zamówieniem na... Buciki ;) Pozostaje w temacie z poprzedniego posta lecz tym razem dziergałam dla chłopca. Oto efekty moich prac:






 brak jednego guziczka a finałowo inne guziczki. 
(mój synek gdzieś wyniósł drugiego i nie sposób było go odnaleźć)



A tu wszystkie razem:


Jak widać różniły się nieco rozmiarami, celowo.

Chce także wydziergać, stworzyć coś do pokoju syna. Pokaże małą zapowiedź. Trochę jeszcze nie dopracowany ale wiem jak zrobić kolejne aby zaspokoiły moje oczekiwania (mam nadzieję, że podołam własnym oczekiwaniom).
Taki prototyp:

na pewno trzeba będzie go czymś wypchać

Tym czasem uciekam, chciałabym do robótek lecz w rzeczywistości do pracy.


 Mała zajawka kolejnego posta...

Pa, pa :) ;)
Anio


piątek, 6 lutego 2015

Szydełko w ruch.

Miałam być częściej tutaj ale warunki życiowe nie sprzyjają. Póki co... Praca, dom, praca, dom. A jak w domu to już ciemno... I jak tu pstrykać foty?
Tyle projektów w głowie ale czasu i energii ździebko brakuje. Hm.. Jak bu tu sobie podładować te akumulatory.?
Już jutro weekend więc może troszkę nadgonię i odpocznę. Trzeba podejść optymistycznie ;)



Ostatni pracowałam nad bucikami dla małej księżniczki.


Oto efekt końcowy:







Troszkę mnie poniosło i do kompletu wydziergałam koszyk, np. na kremiki, oliwkę czy grzechotki. Jak kto woli :)







Taki sobie komplecik.

Dla męża mini koszyk na biurko:

p.s. obiecuję lepsze zdjęcie

Dla mojego taty z okazji urodzin (dziś!) zrobiłam breloczek. Może wstawię jeszcze zdjęcie zamocowanego do kluczy... Póki co, naprętce pokazuję jak wyszło:


Tak mi minął tydzień. A następny co przyniesie? to się okaże niebawem. 
Do szybkiego następnego.
Pa, pa.



Pozdrawiam
Anio.